Sportowe nowinki

W ostatnich dwóch tygodniach w świecie piłki nożnej działo się naprawdę sporo, postaram się omówić najważniejsze mecze ćwierćfinałowe Ligi Mistrzów.
Bez wątpienia były to jedne z najbardziej emocjonujących meczów, jakie widziałam, lecz po kolei.
Pierwsze mecze ćwierćfinałowe nie wzbudziły większych kontrowersji, natomiast mecze rewanżowe wzbudziły skrajne emocje we wszystkich kibicach footballu.
Pierwszym meczem, o którym chcę powiedzieć, jest spotkanie Romy z Barceloną, która pierwszy mecz na swoim stadionie wygrała gładko 4:1. Przed rewanżem mało kto przewidziałby, co stanie się potem. Roma od początku spotkania kontrolowała przebieg gry. Gdy tylko Barcelona przejmowała piłkę, piłkarze Romy grali bardzo wysokim presingiem, co przynosiło oczekiwany rezultat.
Drużyna z Barcelony ani trochę nie przypominała tej sprzed tygodnia, dopiero po stracie trzeciego gola, który dawał awans drużynie z Rzymu, Barcelona się przebudziła i zaczęła atakować, lecz zabrakło już czasu, aby odrobić straty. Tym samym to Roma awansowała do półfinału LM.
Drugim meczem, który zasługuje na dokładniejszą analizę, jest mecz rewanżowy Realu Madryt z Juventusem Turyn.
W pierwszym meczu na stadionie Starej Damy, Real wygrał bez większych problemów 3:0. Zadanie to ułatwili mu piłkarze Juventusu, a konkretniej Paulo Dybala, który w 66 minucie otrzymał czerwoną kartkę. Drużyna z Madrytu przed meczem rewanżowym, który odbywał się na ich własnym stadionie, była w bardzo komfortowej sytuacji, jednak nie wszystko układało się po ich myśli. Już w drugiej minucie drużyna z Turynu objęła prowadzenie na Estadio Santiago Bernabéu.
Kolejne gole dla Juve padły w 37 i 60 minucie. Wynik dwumeczu w tej sytuacji to 3:3 i wszystko wskazywało na to, że w tym meczu zobaczymy dogrywkę. Jednak w ostatniej, trzeciej minucie doliczonego czasu gry, sędzia tego spotkania podyktował bardzo kontrowersyjny rzut karny dla Realu Madryt. Po decyzji sędziego czerwoną kartkę otrzymał Buffon bramkarz Juventusu za dyskusje z arbitrem, a na boisko wszedł nasz rodak Wojciech Szczęsny. Niestety nie zdołał on obronić bardzo silnego i precyzyjnego strzału Ronaldo z 11. metra, co dało awans jego drużynie. Mówię niestety, ponieważ decyzja arbitra z ostatniej minuty jest dość niezrozumiała. Według mnie, jak i innych, nie był to faul na podyktowanie jedenastki i sprawiedliwe byłoby rozegranie dogrywki, która wyjaśniłaby, kto jest lepszy.
Pozostałe mecze pomiędzy Liverpoolem a Manchesterem City i Bayernem a Sevillą, wyłoniły pozostałych półfinalistów, a są nimi kolejno Liverpool i Bayern Monachium.

Patrycja Ławrynowicz

Martyna Szumczyk

0007ATEGG0PJLFBA-C122-F4 tag_reuters.com,2018_newsml_RC17F12DE380_216063505_768x432

Komentarze